Chyba jestem winien trochę przeprosin i wyjaśnień. Ostatnimi czasy trochę zaniedbałem tego bloga, ale to ze względu na sezon letni i wykonywaną pracę - uwierzcie mi, po 10 godzinach w kuchni nawet mi się nie chciało nic przyrządzać na bloga, natomiast we wrześniu zacząłem podróżować trochę i w związku z tym, że w domu byłem może z 3 dni też nie było jak zrobić nic. Postaram się poprawić, chociaż październik również stoi pod znakiem podróży.

Z większych wypraw udało mi się spędzić wspaniały weekend w przecudownej Norwegii. W sumie dziś dopiero wróciłem do domu, więc tylko wrzucam kilka zdjęć i krótki opis. Co do
norweskiej kuchni, bardzo chciałem spróbować jakiegoś dania z łosia bądź renifera, niestety w rejonie Oslo bardziej popularne są ryby. Sama kuchnia norweska jest bardzo prosta - ziemniaki, ryby, sól, pieprz i tyle. Szukałem czegoś takiego w kuchni, czego nie dostanie się u nas i znalazłem.. nie zgadniecie co?
Brunost (z norw. brązowy ser) - słodki ser brązowy o smaku karmelowym - ciekawe i nawet dość smaczne. O rybach można by pisać dużo, ale polecam łososia :)

Jeżeli chodzi o ciekawe miejsca jakie udało mi się odwiedzić -
skocznia Oslo Holmenkollen, park Vigelanda, opera w Oslo, Verdens ende (koniec świata - bajeczne miejsce),
Tjøme, spirale w Drammen - w planach był jeszcze TusenFryd - park rozrywki ale niestety nie starczyło czasu. Udało mi się nawet spróbować połowić ryby w Oslofjord.
Generalnie już od dawna jestem zakochany w Skandynawii i poluje teraz na bilety do Stavanger - może ktoś chętny na wypad na fiordy?