
Kto z Was nie lubi dorsza? Ja uwielbiam, a jak jeszcze sam złowię, to jest dopiero przysmak! Ostatnio wybrałem się na całodzienny rejs wędkarski na dorsza (tak to jest plus mieszkania nad morzem). Wypłynięcie o 6 rano, przepiękny wschód słońca i po ok. 1 godz. rejsu dopływamy na łowisko. Pierwszy rzut wędki - jest! Niestety, pierwsza zdobycz się zerwała, ale nie musiałem długo czekać, po chwili złapałem jako pierwszy na statku rybę. Chwila stania w jednym miejscu i szyper płynął w kolejne miejsce i tak przez 10 godzin. Mój wynik - 16 sztuk i do tego z 4 mi się zerwały. Nie były to duże sztuki, ale na kilka filetów wystarczyło. Postanowiłem więc zrobić część smażoną i zjedzoną od razu, część zamrozić i z części zrobić
rybę w occie.